Piątek, 20 pażdziernika 2017. Imieniny: Ireny, Kleopatry, Witalisa Wyślij kartkę >>>
PDF Drukuj Email
Dodany przez Uwięziona w ciele | piątek, 16 sierpnia 2013 11:08 | Poprawiony: sobota, 10 sierpnia 2013 21:19
W więzieniu ciała - cz. 2
Incydent, który zaważył o moim odejściu z DPS-u miał miejsce w maju. Było słoneczne popołudnie, a ja właśnie jadłam obiad ? placuszki mączne, które bardzo lubię. W perspektywie miałam długi spacer, beztroskie godziny może w parku, a może w innym miejscu, które tego dnia bym odkryła. Niespodziewanie przyszła pani z opieki socjalnej w towarzystwie psycholożki. Poczekały aż zjem i oznajmiły, że od dziś nie będę wyjeżdżać za furtkę.
- Jak to nie będę, jakim prawem, co takiego zrobiłam? - pytałam.
Usłyszałam w odpowiedzi, że postronni świadkowie widzieli, jak źle jeżdżę wózkiem. Czy to powód, by mnie zamykać? Zjechałam na podwórko i ruszyłam do furtki. Zaczęłam szamotać się z klamką. Pracownicy DPS-u siłą odciągnęli mój wózek, doszło do szarpaniny. Straciłam kontrolę nad joystickiem i niechcący uderzyłam oparciem wózka w brzuch jednej z pań. Wtedy, mimo mojego oporu, pracownicy przesadzili mnie na ręczny wózek... Jakbym była nie człowiekiem, ale przedmiotem, bez woli, bez prawa do sprzeciwu.

Jeszcze nigdy nie czułam się tak bezsilna i upokorzona jak w tamto popołudnie. Jednocześnie nie potrafiłam pojąć, jak mogli tak mnie potraktować ludzie, do których miałam zaufanie... Z bezsilności popłakałam się. Płakałam głośno, płacz przechodził w krzyk ? byłam w pułapce. Oni okazali się ludźmi bez skrupułów. Wezwali pogotowie, chcieli, żeby mnie zabrało. Ja jednak miałam dość trzeźwości, by się opanować. Lekarz popatrzył na mnie i stwierdził, że do szpitala się nie kwalifikuję. Zlecił środek uspokajający, który pielęgniarka usiłowała mi podać strzykawką do ust. Broniłam się i wyplułam zawartość. Lekarz przejął inicjatywę i, przytrzymując mnie brutalnie, podał zastrzyk. Sprawił mi tym ból. Wszystko działo się na podwórku DPS na oczach mieszkańców, którzy dawali poklask pracownikom, nie skąpiąc złośliwych komentarzy pod moim adresem.

Po odjechaniu pogotowia odwieziono mnie w zacienione miejsce ? bezsilną, zrozpaczoną i przerażoną bezwzględnością ludzi, pod których opieką się znalazłam. Z ganku dobiegały głosy mieszkańców: ?Dobrze jej tak?. ?Takie kalectwo, a Bóg wie, czego jej się zachciewa?...

Gdy zostałam odprowadzona do pokoju, włączyłam komputer i wysłałam sms-em wiadomość do R., a wieczorem przez Skype powiadomiłam o wszystkim rodzinę. Taki był pierwszy dzień, w którym odebrano najcenniejszą dla mnie wartość ? wolność. Pierwszy dzień z niekończącego się pasma dni udręki, upokorzeń, łez i cierpienia...

Opieka jest potrzebna dziecku lub osobie niezdolnej do rozeznania swoich potrzeb. Ja nie mam z tym problemu, wiem, co jest dla mnie dobre a co nie, co jest niezbędne, a bez czego mogę się obejść. Sama chcę decydować o wynikach moich zysków i strat. Jeśli będzie ujemny, to na skutek mojego błędu... W tym sensie nie potrzebuję opieki.

Po odejściu z DPS-u mój stan emocjonalny wcale się nie polepszał. Zatraciłam zdolność opisywania codzienności, w wiadomościach do R. z tamtego okresu przebrzmiewa smutek i poczucie winy. Obwiniałam się, że obciążam go swoimi problemami, męczę pesymizmem, a moja słabość przynosi mu rozczarowanie. Gdy tylko nikt nie widział, płakałam, a jeżeli czasem mama mnie przyłapała, kłamałam, że to katar. Tylko płacz przynosił mi ulgę. Minione przejścia osłabiły mnie, moją wolę walki, nadzieję, którą miałam, przeprowadzając się do DPS-u.

Mijał rok, teoretycznie miałam dość czasu, by ułożyć sobie życie na nowo, ale ten rok wydawał mi się całkowicie zmarnowany, stracony bezpowrotnie. Pozbyłam się złudzeń, że inni kiedykolwiek będą mnie mogli postrzegać jako wartościowego człowieka, równego im samym. Moja rodzina czasem uprzejmie do mnie zagadywała, ale nadal snuła te same, stare myśli o biednej nieszczęśliwej kalece, którą można pozbawić prawa decydowania o sobie dla jej dobra. Zaczęłam szukać nowego DPS-u, bo wszyscy mnie do tego nakłaniali. Wyobrażałam sobie, że pewnie w końcu pójdę do pierwszego lepszego i tam albo szybko ze sobą skończę, albo zacznę się procesować z siostrą. Mimo wszystko nie opuszczało mnie marzenie o znalezieniu swojego miejsca na świecie. Mieć własny kąt, tylko dla siebie. A dodatkowo może jeszcze malutki kącik w sercu moich przyjaciół.

Bardzo proszę, pomóżcie mi wyjść na prostą, zbudować życie od nowa.

Prezentowany fragment pochodzi z książki Basi Jeżowskiej ?W więzieniu ciała?. Więcej informacji oraz możliwość zakupu tej pozycji pod TYM LINKIEM, a także w innych księgarniach internetowych.

Komentarze do artykułu mogą dodawać tylko zarejestrowani użytkownicy.

Najczęściej komentowane
obrazek
Dziecko niepełnosprawne
Przekleństwo... Tak! To jest przekleństwo! Nikt przecież na własne życzenie nie ...
Ilość komentarzy: 39
obrazek
Dziękuję, ale nie skorzystam?
Zastanawiałam się, czy w ogóle publikować ten artykuł. Ale ponieważ założeniem portalu ...
Ilość komentarzy: 39
obrazek
Renta socjalna
Tym razem coś z troszkę innej beczki, bo nie będzie to historia ...
Ilość komentarzy: 38
obrazek
(Nie) Taka sama
Niby jestem taka sama jak Wy. Niby mamy podobne problemy. A ...
Ilość komentarzy: 31
obrazek
Centrum Zdrowia Dziecka ? wstyd i hańba!
Chcemy zaprezentować Wam dzisiaj coś ważnego! Materiał, który dostaliśmy od pewnej mamy ...
Ilość komentarzy: 30
obrazek
Jaki jest cel niepełnosprawności?
Tylu wokół niepełnosprawnych... FOL co rusz prezentuje kolejnego podopiecznego fundacji, obecnie organizuje ...
Ilość komentarzy: 28
obrazek
FAR far away... czyli co ze mną? (wersja odświeżona)
Jak wiadomo, jedną z najskuteczniejszych metod nauki mobilności i samodzielności osób z ...
Ilość komentarzy: 26
obrazek
A my i tak Damy Radę!
Nawet w najśmielszych oczekiwaniach nie myślałam, że uczciwy od początku do końca ...
Ilość komentarzy: 25
obrazek
Tolerancja ? zbawienie czy przekleństwo?
Tolerancja ? modna i promowana przez środki masowego przekazu postawa społeczna. Za ...
Ilość komentarzy: 25
obrazek
Bo tatuś poszedł na piwo
Hanna słodką dziewczynką jest przeważnie ;) Jak nic jej nie dolega, czyli ...
Ilość komentarzy: 23
obrazek
?Nic się nie stało...?
Listopadowy temat, trochę smutny może, ale sensowny Dawno nie pisałam, nie ...
Ilość komentarzy: 21
obrazek
Wyrzuceni poza system
Przyczynkiem do napisania poniższego tekstu stał się artykuł ?Walka moja codzienna? opublikowany ...
Ilość komentarzy: 20

Kto jest Online

Na portalu jest teraz

0 użytkowników53 gości
X  Nie pokazuj więcej
Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji związanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania treści wyświetlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk oglądalności czy efektywności publikowanych reklam.

Użytkownik ma możliwość skonfigurowania ustawień cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwość wyłączenia cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Więcej informacji o celu ich używania w przeglądarce znajdziesz tutaj.