Sobota, 16 grudnia 2017. Imieniny: Albiny, Sebastiana, Zdzisławy Wyślij kartkę >>>
PDF Drukuj Email
Dodany przez Małgorzata Piotrowska | poniedziałek, 24 lutego 2014 20:51 | Poprawiony: poniedziałek, 24 lutego 2014 20:52
Dla dobra dziecka?
Od kilku lat współpracuję z czasopismami dla nauczycieli i zawsze rzetelnie piszę, w oparciu o zaobserwowane sytuacje lub w oparciu o rozmowę z rodzicami przedszkolaków. Może dzięki temu moje artykuły są wiarygodne i wciąż cieszą się dużym powodzeniem. Zawsze otwarcie podpisuję się własnym nazwiskiem pod swoim materiałem ? tym razem jednak pominę nazwę placówki ? bo nie chodzi o nagłośnienie problemu między dwoma placówkami, ale generalnie chodzi o pojawiający się problem. Od kilku lat w mniejszych lub większych miastach Polski funkcjonują obok publicznych czy miejskich przedszkoli także przedszkola prywatne, czyli niepubliczne. I nie mam nic przeciwko placówkom prywatnym, jeśli tylko działają dla dobra dziecka i jeśli właściciele potrafią grać fair play.

Zacznę od początku...

W marcu ubiegłego roku w naszym przedszkolu pojawiła się mama. Zaczęła rozmowę z dyrektorką przedszkola od wypytywania o warunki, jakie oferuje przedszkole, odpłatność, zajęcia oferowane przez przedszkole i różne inne ważne informacje. Bardzo wnikliwie wypytywała o wyżywienie: ?Bo wie Pani, jeśli catering, to ja tak nie chcę, bo dziecko nie wiadomo co je; najlepiej żeby przedszkole miało własną kuchnię?. Ponieważ przedszkola miejskie mają własną kuchnię ? matka wydawała się zadowolona. W dalszej części rozmowy okazało się, że przeprowadza wywiad, ponieważ chce zapisać dziecko posiadające orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego. Dziecko zostało przyjęte.

Matka była bardzo zadowolona: dziecko ? bardzo dobrze funkcjonujące (orzeczenie chyba na wyrost), szybko przyzwyczaiło się do nowego otoczenia, chętnie przychodziło do przedszkola, fajnie pracowało na zajęciach indywidualnych ze specjalistkami: psychologiem, pedagogiem i logopedą, bez większych problemów radziło sobie na zajęciach w grupie ? wspierane przez pedagoga. Wszystko niby było ok, do czasu...

Jak to zwykle bywa z matkami dzieci z niepełnosprawnością ? matki poszkodowane przez los w większości nie pracują (oczywiście nie wszystkie, bo znam też takie, które pracują zawodowo i to bardzo ciężko, godząc opiekę nad chorym dzieckiem z życiem rodzinnym i zawodowym). Dziecko 5-7 godzin w przedszkolu nakarmione, zaopiekowane, objęte pomocą specjalistyczną, więc tak naprawdę można podjąć pracę ? ale po co? Przecież wszystko powinno być za darmo ? bo się należy...

Nie od dziś wiadomo, że nadmiar czasu wolnego czasem źle działa na umysł ? człowiek z nudów siedzi w Internecie, szuka nie wiadomo czego: sensacji, problemu? Czegokolwiek, aby coś się działo ? nieważne dobrego czy złego. Tymczasem nic się szczególnego nie dzieje, dziecko korzysta z pomocy i opieki. Ba! Powoli widać jego rozwój ? zdobywa nowe umiejętności, dobrze czuje się w grupie... nudy; warto coś podkręcić

?Zapracowana mamusia? wymyśliła, że raptem dziecko (wg niej) ma za mało zajęć dodatkowych, bo powinno być objęte pomocą specjalistów nie przez zajęcia na grupie oraz 6 spotkań półgodzinnych specjalistycznych, ale przez  cały czas pobytu w przedszkolu. Nieważne są inne dzieci i ich rozwój ? to ja mam chore dziecko i mi się należy. Nie pomagały rozmowy, tłumaczenia, że przepisy mówią tak a tak, że wszystko jest zgodnie z przepisami, że ważny jest wiek dziecka i jego możliwości, czas na jaki dziecko może skupić swoją uwagę, że przedszkole oferuje najwyższy poziom zajęć... Lista roszczeń wydłużała się  z dnia na dzień... Nieważne było, że pomoc dziecku kończyła się z wyjściem z przedszkola. ?Dziecko nie chce pracować w domu i już? ? słyszałyśmy od matki; nieważne, że dziecko powinno przestrzegać diety. ?Pani, komu by się chciało z tym bawić...? - na wszystko odpowiedź usprawiedliwiająca matkę przed samą sobą i resztą świata.

Po kilku tygodniach matka pojawia się w drzwiach z... podaniem ? rezygnacją z przedszkola. Dlaczego?

Ponieważ w tym samym mieście jest przedszkole prywatne ? jedno z kilku ? ale niezbyt cieszące się powodzeniem, więc pani właścicielka, mając na względzie niestety własny interes, organizuje dni otwarte dla potencjalnych przedszkolaków. Oczywiście wszystko na poziomie i wszystko, co chcą usłyszeć rodzice: opieka ? cały dzień, bez ograniczeń umową, która obowiązuje w przedszkolach miejskich ? wg potrzeb rodziców. Zajęcia indywidualne? Oczywiście ? cały dzień. Opieka specjalistów? Tak ? 8 godzin dziennie codziennie...

Nikt nie rozwodzi się nad szczegółami: że czesne jest wysokie, że nie ma odliczeń za nieobecność dziecka, że zamiast domowej kuchni ? catering (nikt mnie nie przekona, że bar ustala inny jadłospis dla przedszkolaków, a inny dla klientów ? pokazywała to kiedyś TV w jednym z programów). Rzekoma opieka specjalistów: pedagoga, logopedy i psychologa, to tylko czcze obiecanki, bo nikt taki nie jest zatrudniony. Owszem, jest możliwość, że specjalista pojawia się na telefon właścicielki, ale średnio raz na miesiąc ? więc jak może opiekować się dzieckiem codziennie? I na koniec bonus: dzieci niepełnosprawne ? pobyt i wyżywienie gratis.

Może nie byłoby w tym bonusie nic dziwnego, gdyby nie fakt, że w życiu nie ma nic za darmo. Gdzie jest haczyk? Otóż w przedszkolach prywatnych nie ma odliczeń za nieobecności dzieci ? dziecko może chorować cały miesiąc (i tak się zdarza), a rodzice płacą całą kwotę. Skoro więc pani właścicielka ma stały dopływ gotówki ? może sobie pozwalać na charytatywny gest wobec chorych dzieci. Niestety, wykorzystuje nieświadomość rodziców dzieci zdrowych, bo to oni tak naprawdę są sponsorami pobytu w przedszkolu dzieci niepełnosprawnych.

I tak oto obietnica darmowego korzystania z przedszkola przyćmiewa rodzicom świadomość tego, że przedszkole nie posiada specjalistów i że dzieci w czasie pobytu w przedszkolu nie mają specjalistycznych zajęć indywidualnych. I nagle wszystko zostało przewartościowane: w przedszkolu samorządowym rodzic wymaga więcej zajęć specjalistycznych i uważa, że oferta wciąż jest za mała ? w prywatnej placówce nie ma żadnej pomocy dla dzieci niepełnosprawnych i jest OK.

W przedszkolu samorządowym rodzic domaga się, aby w grupie jego dziecka nie było więcej niż 10 dzieci i jego jedno dziecko stanowiło podstawę do utworzenia grupy integracyjnej ? w prywatnym (tym konkretnym) dzieci jest ponad 30 i wszystkie przebywają razem, bez podziału na grupy i zajęć dydaktycznych i jest dobrze. W przedszkolu samorządowym rodzic domaga się tworzenia specjalnych posiłków dietetycznych dla swego dziecka ? w prywatnym jest catering i dziecko je nie wiadomo co i jest super. Można by jeszcze bardzo długo wypisywać porównania i każdy rozsądny rodzic doszedłby do wniosku, że przedszkole samorządowe oferuje lepsze warunki i tylko 1 zł za godzinę pobytu dziecka ponad podstawę programową.

Każdy rodzic deklaruje, że zależy mu na dobru dziecka, ale jak w takim razie wycenić dobro dziecka, jeśli rodzic nie chce skorzystać z właściwej opieki i pomocy specjalistów, bo wybiera ofertę darmową ? która nie oferuje nic? Jak coś jest za darmo, to tego nie ma. Gdzie więc dobro dziecka niepełnosprawnego i dbanie o jego rozwój? Jak długo rodzice dzieci zdrowych będą nieświadomymi sponsorami pobytu dzieci niepełnosprawnych? Świadomie na pewno by tego nie czynili.

Zapewne w niedługim czasie rodzice ockną się, że popełnili błąd ? ale dla ich dzieci może być za późno. I to mnie boli, że tak naprawdę rodzic nie myśli o dobru swego dziecka ? kasa jest warunkiem podejmowania decyzji...

Małgorzata Piotrowska

Komentarze do artykułu mogą dodawać tylko zarejestrowani użytkownicy.

Najczęściej komentowane
obrazek
Dziecko niepełnosprawne
Przekleństwo... Tak! To jest przekleństwo! Nikt przecież na własne życzenie nie ...
Ilość komentarzy: 39
obrazek
Dziękuję, ale nie skorzystam?
Zastanawiałam się, czy w ogóle publikować ten artykuł. Ale ponieważ założeniem portalu ...
Ilość komentarzy: 39
obrazek
Renta socjalna
Tym razem coś z troszkę innej beczki, bo nie będzie to historia ...
Ilość komentarzy: 38
obrazek
(Nie) Taka sama
Niby jestem taka sama jak Wy. Niby mamy podobne problemy. A ...
Ilość komentarzy: 31
obrazek
Centrum Zdrowia Dziecka ? wstyd i hańba!
Chcemy zaprezentować Wam dzisiaj coś ważnego! Materiał, który dostaliśmy od pewnej mamy ...
Ilość komentarzy: 30
obrazek
Jaki jest cel niepełnosprawności?
Tylu wokół niepełnosprawnych... FOL co rusz prezentuje kolejnego podopiecznego fundacji, obecnie organizuje ...
Ilość komentarzy: 28
obrazek
FAR far away... czyli co ze mną? (wersja odświeżona)
Jak wiadomo, jedną z najskuteczniejszych metod nauki mobilności i samodzielności osób z ...
Ilość komentarzy: 26
obrazek
A my i tak Damy Radę!
Nawet w najśmielszych oczekiwaniach nie myślałam, że uczciwy od początku do końca ...
Ilość komentarzy: 25
obrazek
Tolerancja ? zbawienie czy przekleństwo?
Tolerancja ? modna i promowana przez środki masowego przekazu postawa społeczna. Za ...
Ilość komentarzy: 25
obrazek
Bo tatuś poszedł na piwo
Hanna słodką dziewczynką jest przeważnie ;) Jak nic jej nie dolega, czyli ...
Ilość komentarzy: 23
obrazek
?Nic się nie stało...?
Listopadowy temat, trochę smutny może, ale sensowny Dawno nie pisałam, nie ...
Ilość komentarzy: 21
obrazek
Wyrzuceni poza system
Przyczynkiem do napisania poniższego tekstu stał się artykuł ?Walka moja codzienna? opublikowany ...
Ilość komentarzy: 20

Kto jest Online

Na portalu jest teraz

0 użytkowników77 gości
X  Nie pokazuj więcej
Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji związanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania treści wyświetlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk oglądalności czy efektywności publikowanych reklam.

Użytkownik ma możliwość skonfigurowania ustawień cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwość wyłączenia cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Więcej informacji o celu ich używania w przeglądarce znajdziesz tutaj.